Mieleńska plaża

Dlaczego blog akurat o Mielnie?

Zanim założyłem tego mikro bloga minął chyba dobry rok. Długo zwlekałem z postawienia swojej strony internetowej, bo niespecjalnie się na tym znam i jakoś nie mogłem przysiąść do nauki. W końcu udało mi się stworzyć namiastkę prostej witryny i postaram się na niej publikować wszystkie interesujące informacje z punktu mieszkańca Mielna. I chociaż nadal wiele dzieli nas od nadania Mielnu praw miejskich to uważam, że temu miejscu należy się coś od mieszkańców, a blog będzie chyba jednym z najłatwiejszych i zarazem najskuteczniejszych sposobów na promowanie tego miejsca na Pomorzu Środkowym. Chciałbym udowodnić wszystkim, że Mielno to także miejsce, które może urzekać nie tylko w okresie letnim, ale także poza sezonem. Mieszkam tutaj już od kilkunastu lat i najwięcej czasu na plaży spędziłem właśnie zimą i jesienią. Tylko wtedy Bałtyk nabiera swojego naturalnego obrazu i pokazuje swoje prawdziwe ja. Wiem, że niewielu polskich turystów widzi cokolwiek pięknego z zamarzniętym brzegu morza i wiatrowi sięgającemu momentami przeszło sto kilometrów na godzinę. Dla mnie to czas wytchnienia, relaksu i refleksji nad całym życiem. Tylko w okresie zimowym stać mnie na głęboką refleksję i zadumę; Bałtyk doskonale to rozumie.

Mielno jako historia mojego życia

Mielno

Nie od zawsze mieszkałem w Mielnie. Na północ Polski sprowadziła mnie praca, a właściwie jej brak we wcześniejszym miejscu zamieszkania. Przez około dziesięć lat wychowywałem się w Warszawie, z czasem z całą rodziną powędrowałem do Koszalina, a jakieś jedenaście lat później udało mi się przeprowadzić się do Mielna. Byłoby w złym tonie, gdybym nie doceniał uroku tego miasta (niesamowite parki i mnóstwo zielonych terenów jak na średniej wielkości ośrodek) to jednak nie mogłem złapać tam oddechu i tego czym żyję dzisiaj. Mielno to miejsce, dzięki któremu dojrzałem emocjonalnie i psychicznie. Wyciszyłem się i zdystansowałem do szarej rzeczywistości i dzisiaj mam nadzieję, że udaje mi się czerpać z życia wszystko to co najlepsze, chociaż nadal się tego uczę. Chętnie wspominam wspólne wieczory z małżonką na ławce postawionej przed samą linią Bałtyku. Tak potrafiliśmy siedzieć godzinami w zupełnej ciszy. Zaskakujące jest to, że Mielno zmieniło mnie, ją i dzieciaki. Nawet one (chociaż latem bawią się w Trollu i Bajce) złapały do wszystkiego taki dystans, że dzisiaj niewiele problemów jest w stanie wyprowadzić je z równowagi. Mogę szczerze powiedzieć, że w Mielnie spędziłem najlepsze dni swojego życia. Dziś osiągnąłem wiele, a właściwie wszystko do czego dążyłem w okresie młodości. Zauważyłem to dopiero jakiś czas temu, bo w pogoni za pracą nietrudno się pogubić.

Mam nadzieję, że tutaj nic się nie zmieni, a poza kresem sezonowym wszystko zostanie tak jak dawniej. Nie wyobrażam sobie tego miejsca jako trwałego ośrodka wypoczynkowego, w którym przez cały rok deptak zatłoczony jest przechadzającymi turystami.

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 | Mały blog o Mielnie